Scena z Bielska-Białej, wtorkowy wieczór, początek marca. Sala tańca „Parkiet" na ulicy 11 Listopada. Dwadzieścia trzy osoby w wieku między 52 a 71 lat uczy się podstawy walca angielskiego. Instruktor, 45-letni Tomasz, głośno liczy: „raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy". Pary zmieniają się co trzy minuty — taki jest system na kursach dla solistów. Pani Krystyna, 63, wdowa, tańczy z panem Zbigniewem, 67, rozwiedzionym. Nie znają się. Nauczą się siebie przez trzy kroki walca.
Po godzinie przerwa. Wszyscy piją herbatę w foyer. Pani Krystyna mówi do pana Zbigniewa: „Pan ma ciepłą dłoń. Mój mąż też miał." Pan Zbigniew odpowiada: „Miło usłyszeć." Ta rozmowa nie powtarza się w przyszłości. Ale ten moment był.
Dlaczego taniec towarzyski po 50-tce wraca
Przez lata wydawał się zapomnianą formą spotkania. W ostatnich dziesięciu latach w Polsce notuje się renesans, zwłaszcza w grupie 50+. Powody są trzy.
1. Ciało w długiej samotności twardnieje
Po śmierci partnera, po rozwodzie, po dekadach samodzielnego życia ludzkie ciało zapomina, jak to jest być dotykanym w sposób nieagresywny, niemedyczny, nie zobowiązujący. Taniec towarzyski wprowadza dotyk w formie społecznej, łagodnej, kontrolowanej. Nauczamy się znowu, że obca dłoń w naszej dłoni nie jest ani egzaminem, ani uwiedzeniem. Jest ramą ruchu.
2. Wspólnota regularna
Kurs dziesięcio-dwunastotygodniowy. Te same twarze co wtorek. Po miesiącu mamy gromadę ludzi, których znamy z imienia. Po trzech — niektóre wieczory kończą się pierogami w knajpce na rogu. Społeczność buduje się sama.
3. Zdrowie fizyczne konkretne
Według raportów niemieckich i skandynawskich z ostatnich pięciu lat regularny taniec towarzyski redukuje ryzyko demencji po 65 roku życia o 30-70% (w porównaniu do innych aktywności fizycznych — bieganie jest niżej, pływanie również). Powód: skomplikowana koordynacja, zapamiętywanie kroków, reagowanie na sygnały partnera — to „multi-task" dla mózgu.
Jakie style tańca są dobre na start
Walc angielski i wiedeński
Eleganckie, tempo umiarkowane. Dobry punkt wejścia. Na kursie dla solistów uczy się trzech-czterech figur, wystarczy na pierwsze potańcówki.
Rumba
Łagodna, wolna. Dobra dla osób, które dawno nie tańczyły. Uczy wyczucia ciała partnera bez dużej dynamiki.
Tango argentyńskie
Osobna historia. Tańczy się w tzw. milongach — miejscach spotkań tanga. W Warszawie kilka stałych milong tygodniowo. W Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu także. Tango wymaga pół roku nauki do pierwszych samodzielnych kroków na milondze, ale nagradza intensywnie.
Cha-cha i jive
Żywiołowe, wymagają dobrej kondycji. Zalecałbym po miesiącu wolniejszych tańców, nie od razu.
Gdzie w Polsce
Kilka sprawdzonych miejsc, w których istnieją dedykowane kursy 50+:
- Warszawa: Klub Tańca Dance Center (Mokotów), ProAm (Ochota), Szkoła Tańca Towarzyskiego „Ramona" (Śródmieście).
- Kraków: „Alegria" (Salwator), Studio Tańca „Pod Krukiem" (Rynek Główny).
- Wrocław: „Dance Together" (Śródmieście), „Silver Step" z kursem specjalnie dla 50+.
- Bielsko-Biała: „Parkiet", „Step by Step" — obydwa prowadzą regularne grupy 50+.
- Toruń, Lublin, Poznań: mniejsze szkoły, ale istnieją. Warto spytać w swoim Domu Kultury lub Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
Co ubrać
Minimalnie:
- Buty z gładką podeszwą — skóra lub profesjonalne buty taneczne (od 200 zł). Nie sportowe, nie klapki, nie obcasy wyższe niż 5 cm na start.
- Strój ładny, ale swobodny. Pan: spodnie materiałowe, koszula. Pani: spódnica rozkloszowana lub sukienka do kolan, bluzka.
- Lekki zapach, ale nie ciężka woda kolońska. Tańczymy blisko.
Co w plecaku: ręcznik (po godzinie nauki walca jest pot), butelka wody, chusteczki. Telefon odkładamy w szatni.
Etykieta parkietu — co warto wiedzieć
- Prośba o taniec. W Polsce najczęściej pan prosi panią. Na kursach dla solistów instruktor rotuje pary, więc nikt nikogo nie prosi — ale na potańcówkach tak. Wystarczy „Czy mogę prosić do walca?" — klasycznie, krótko.
- Odmowa jest w porządku. „Dziękuję, odpoczywam" — krótkie, uprzejme. Nie trzeba tłumaczyć.
- Podziękowanie po tańcu. „Dziękuję, było przyjemnie." Spokojnie. Nie zaczepiamy dalej, jeśli druga strona nie daje sygnału.
- Kontakt fizyczny. Dłoń na łopatce partnerki, nie na talii. Dłoń w dłoni, nie wbita. Taniec towarzyski to obrzęd, nie uścisk.
Pierwsze spotkanie na sali
Prawdopodobnie Pani/Pan będzie się czuł niezręcznie. To normalne. Po dwudziestu minutach ciało przypomina sobie, że umie się poruszać w rytm. Większości osób po 50-tce zajmuje to 2-3 wieczory, żeby wejść w kurs jak w swoje.
Proszę nie oczekiwać natychmiastowej znajomości z kimś. Pierwsza wieczór — uczymy się rytmu. Drugi — zaczynamy pamiętać imiona. Trzeci — ktoś zaproponuje herbatę po kursie. Czwarty — grupa jest już Pani/Pana grupą.
Czy z kursu tańca rodzą się pary
Tak, dość często. Ale — jak z chórem, jak z ogrodem, jak z żeglarstwem — dobre pary rodzą się tam, gdzie nikt po nie nie przyszedł. Jeśli ktoś wchodzi na kurs „po żonę/męża", druga strona to wyczuwa natychmiast. Jeśli ktoś wchodzi po walca — czasem wraca z kimś, częściej wraca z kilkoma przyjaciółmi, zawsze wraca z czymś.
Społeczna wartość sali
Poza parą i zdrowiem jest coś jeszcze. Sala taneczna w Polsce, wtorek wieczorem, to jedno z niewielu miejsc, gdzie dorosły człowiek 60+ nie jest niewidzialny. W supermarkecie jest niewidzialny. W metrze jest niewidzialny. W sali na „raz-dwa-trzy" jest widoczny, bo ktoś musi z nim zatańczyć, spojrzeć mu w oczy, podziękować.
Ta widoczność, powtarzana tydzień po tygodniu, coś robi. Prostowałaby nawet plecy. A o prostych plecach po 60-tce pisali mędrcy kilku kultur.
Na koniec
Wrócić na parkiet po 50-tce to nie tylko nauka kroków. To nauka bycia w ciele, które jeszcze nie wyszło z gry, mimo że czasem tak się nam wydaje.
Jeśli miałbym dać jedną radę: proszę nie czekać do wiosny. Najbliższy wtorek, najbliższa szkoła tańca, pierwsza godzina pewnego oporu, druga godzina pewnego uśmiechu. Reszta przyjdzie później. A nawet jeśli nie przyjdzie — wtorkowy wieczór już będzie inny niż był.